Matka Boża Jasnogórska

Matka Boża Jasnogórska

Postprzez Krzysztof » 2 paź 2013, o 17:33

Przygotowując się do pisania Ikony czy malowania Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej
gromadzimy wiedzę, czytamy artykuły, wymieniamy doświadczenia, szukamy świadectw, poznajemy Obraz.
Zapraszam do podzielenia się zgromadzoną wiedzą. Na początek zamieszczam fragment z opracowania
"Tyś wielką chlubą naszego narodu" z 1991 r.

Rany na Obliczu Matki Bożej Jasnogórskiej

Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej przedstawia w swym temacie malarskim jedną z podstawowych prawd wiary katolickiej, mianowicie Boskie Macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny. Jezus Chrystus w postaci Dzieciątka jako Bóg—Człowiek jest w ramionach swej Matki, usytuowany zgodnie z podstawowymi wymogami malarstwa ikonograficznego. Jest to zatem malarski zapis z którego odczytujemy prawdę wiary o wywyższeniu Maryi przez Boga w zbawczym dziele Odkupienia.

Sobór Watykański II tak wyjaśnia tę tajemnicę: „Maryja, dzięki łasce Bożej wywyższona po Synu ponad wszystkich aniołów i ludzi, jako Najświętsza Matka Boża, która uczestniczyła w tajemnicach Chrystusa, słusznie doznaje od Kościoła czci szczególnej. Już od najdawniejszych czasów Błogosławiona Dziewica czczona jest pod zaszczytnym imieniem Bożej Rodzicielki (...) zwłaszcza od Soboru Efeskiego (r. 431)".

Chociaż Obraz Jasnogórski jest syntetycznym przekazem prawd biblijno-teologicznych, to jednak uderza nas przede wszystkim pierwszoplanowość postaci Maryi ze szczególnie wyeksponowanym Jej Obliczem. Twarz Matki Bożej jest dominującym motywem malarskim. Na ten istotny moment zwrócił uwagę Jan Długosz, który w końcu XV wieku pisał między innymi: „Klasztor (jasnogórski) posiada również od strony północnej murowaną kaplicę, w której znajduje się Obraz Przesławnej i Prześwietnej Dziewicy Maryi, Pani — Królowej świata i naszej, wykonany nadzwyczajną i rzadką techniką malarską posiadający przemiły wygląd z jakiejkolwiek strony by nie spojrzeć (...). Napełnia on szacunkiem jakbyś żywy oglądał". Tak mocno podkreślone przez Jana Długosza doznanie estetyczno-religijne jest bardzo istotne w kontakcie modlitewnym z Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej. Oblicze to znaczone łagodną surowością i wzniosłym tonem wyważonej ascezy swą macierzyńską dobrocią, a jednocześnie oczekujące jak gdyby, ze szczególną mocą zatrzymuje uwagę patrzącego człowieka i niejako zniewala do koncentracji i kontemplacji.

Nieznany z nazwiska malarz ukazał w tym Obliczu to, co w człowieku jest najczystsze i najwznioślejsze — jego rzeczywistość duchową i wewnętrzne piękno. Jednocześnie także ujawnił ikonograf na tej Twarzy to, co każdemu człowiekowi jest najbliższe i najbardziej własne. Z Oblicza tego wraz z dobrocią, łagodnością i smutkiem emanuje cierpienie, znaczone głęboką akceptacją krzyża chwalebnego, uwielbionego dla nas w Jezusie Chrystusie, który „został wydany za nasze grzechy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia" (Rz 4.25). Wzrok Maryi jest przeniknięty i zdaje się dotykać samej istoty niezgłębionej tajemnicy bólu, którego źródłem jest Jej Boskie Macierzyństwo sfinalizowane Jej uczestnictwem w Męce i śmierci własnego Syna na Kalwarii, tak zwięźle przecież opisane przez Jana Ewangelistę: „A obok krzyża Jezusowego stały Matka Jego i siostra Matki Jego Maria Kleofasowa i Maria Magdalena" (J 19,25nn).

Ten dyskretnie „odnotowany" przez malarza — ikonografa na Obliczu Jasnogórskim Maryi bolesny wyraz podkreślają dodatkowo ślady cięcia mieczem. Wzmagają one ekspresję i rodzą pytania o sens, znaczenie tych niezwykłych blizn oraz ich pochodzenie. Trzeba od razu wyjaśnić, że cięcia te są namalowane, wyżłobione specjalnym rylcem i wypełnione ciemnoczerwonym barwnikiem. Upamiętniają rabunkowy napad na Jasną Górę w 1430 r. i w czasie dokonanej w Krakowie renowacji Obrazu w 1434 r. z niewiadomych powodów zostały w ten sposób wyeksponowane. Istnieją teorie związane z kręgiem legend, według których znaki zranienia na świętych Obrazach należą do nieodłącznej tradycji ikonograficznej.

Na Obliczu Matki Bożej Jasnogórskiej jest tych znaków miecza wymalowanych w sumie aż dziesięć. Są one zlokalizowane w liczbie sześciu na szyi, z których dwie są dobrze uwidocznione, cztery zaś pozostałe o wiele słabiej, natomiast trzy główne blizny widnieją wyraźnie na prawym policzku Maryi. Dwie z nich biegną równolegle rozszerzając się w kierunku szyi, a trzecia przebiega na lini nosa przecinając je poprzecznie. Cięcia na szyi jak również dwie długie linie blizn z policzka w swym końcowym odcinku są mało widoczne, gdyż przysłaniają je częściowo ozdobne elementy wotywne ujęte w tzw. sukienkach Maryi i Dzieciątka Jezus. Zrozumiałą jest więc rzeczą, że wielu ludzi po prostu nie wie o tym. Stąd też w ostatnich miesiącach zrodziło się swego rodzaju „odkrycie" o przedłużających się bliznach na Obliczu Matki Bożej Jasnogórskiej. Jest to niczym nie uzasadnione, niepoważne i graniczące z chorobliwymi przejawami siania zamętów i niepokojów, służących najprawdopodobniej ośmieszeniu kultu maryjnego w Polsce i gdzie indziej.

Obraz jest pod stałą kontrolą wysokiej klasy specjalistów, uformowanej Komisji, która absolutnie żadnych tego rodzaju zjawisk, zmian w Obrazie Jasnogórskim nie stwierdziła. Jest godnym ubolewania fakt naiwnego i łatwego poddawania się wielu tak absurdalnym i bałamutnym sugestiom.
Blizny na Obliczu Matki Bożej Jasnogórskiej stanowią od wieków nieodłączny znak i symbol tajemnicy Krzyża i cierpienia. Rysy te w świadomości Polaków utożsamiają się z Obrazem Królowej Polski, są jego integralną cząstką, identyfikują się z Nim. Jest to sprawa zbyt poważna i świętość zbyt wielka, by stała się przedmiotem manipulowania i ośmieszania. W chwilach szczególnie ciężkich dla Narodu, te znaki cierpienia i odkupienia budziły nadzieję na przetrwanie, stawały się pomocą.

W ostatnim okresie pojawiły się też różne kompozycje artystyczne i malarskie w których usytuowany Obraz lub sama twarz Matki Bożej Jasnogórskiej na tle granic Polski, służył do wydłużania tych cięć z Oblicza na cały kraj. Być może takie kompozycje przyczyniły się do szerzenia pogłosek jakoby rany na obrazie Jasnogórskim wydłużały się, co wprowadza zamęt w umysłach wierzących.

Posłuchajmy na zakończenie jednej z najpiękniejszych interpretacji poetyckich jakie się zachowały, a mianowicie dwustrofowego utworu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej pt. „Czarny portret":

Madonno hebanowa o dwóch pręgach na twarzy!
Nazbyt piępoliczek Twój się żarzy,
Nienawistnie pocięty.

I żadne serce złote, srebrne, platynowe,
Żywe czy z drogich kamieni,
nie ukoją, nie uciszą zdumienia,
Które się w oczach Twych mieni.

o.Stefan Rożej, paulin, Kraków

Powyższy tekst został wygłoszony w Radiu Watykańskim w dniu 18 września 1986 r. i opublikowany w miesięczniku "Jasna Góra". Rok V. Nr 2(40),luty 1987 r., s.9n.

*

»BLIZNY« JASNOGÓRSKIEJ MADONNY

Motto:
Dotknąć mi palcami pozwoliła
Dwóch serdecznych na twarzy blizn swoich
Anna Kamieńska

»Blizny« widoczne na twarzy jasnogórskiego wizerunku Matki Bożej stają się często szczególnym motywem religijnego przeżycia w chwilach spotkań z cudownym obrazem. Niewątpliwym odbiciem takich sytuacji są utwory poetyckie, dla których motyw ten bywa źródłem inspiracji. Antologia poezji poświęconej Matce Bożej Jasnogórskiej, opracowana przez O.S.Jana Rożeja,ZP, dostarcza wymownych przykładów kojarzenia osobistych lub narodowych dramatów z »bliznami« Madonny Częstochowskiej. Rozważania na temat ich reminiscencji w twórczości poetyckiej mogą się jednak wydać nieodpowiednie jako wstęp do technicznego w swej istocie opracowania. Należy więc wyjaśnić, iż jest ono inspirowane lekturą wspomnianej właśnie antologii, a wstęp ma świadomie podkreślić znaczenie poruszanego zagadnienia i wyjątkową wrażliwość gamy uczuć towarzyszących im.

Motyw »blizn« przeplata się bowiem z cierpieniem, odczuwanym zwykle w jego ludzkim, tragicznym wymiarze. Historia nie zaoszczędziła nam żadnego z możliwych w tej materii doświadczeń; najczęstsze to dola żołnierza.

Modlę się krwawe żołnierskie rany
do szram na twarzy Twojej,
kulkami skuty, szablą zrębany
Przed Tobą śmiało stoi
boś także ranna...

Ból stanowiący istotę zacytowanego fragmentu wiersza Kazimiery Iłłakowiczówny stać się może, jak w słowach Wojciecha Żukrowskiego, wyrazem żołnierskiej chwały:

Oto na śniadym policzku kresa się świeci blizn,
i z jakąż dumą unosisz ślady szaleństwa i cięcia,
Matko walecznych, ...

Blizny w sposób oczywisty wiążą się z martyrologią i walką - dwoma nieodłącznymi atrybutami naszej historii. Dlatego właśnie ten rodzaj skojarzeń występuje najczęściej w utworach, gdzie religijne przeżycie sięga naszych losów i dziejów. Nie zawsze porusza ono jednak struny heroizmu; również często poprzestaje na refleksji, np. czyni to S. Piusa Trzebińska:

Nie mówi się o tym
co boli,
ale w sercu
gorzko się czuje.
Właśnie jak rany
na Twych policzkach
na zawsze związane
z Twym obrazem«.

Zacytowane fragmenty wiersza dobitnie świadczą o wyjątkowym znaczeniu, jakie w świadomości Polaków ma tych kilka rys na policzku Matki Bożej Jasnogórskiej. Potężny ładunek emocji jaki wyzwala kontemplacja zranionego oblicza Maryi inspirował twórców również poza poezją, znajdując swój wyraz w dziełach plastycznych i muzyce. Zadumie nad tym przedziwnym zespoleniem sztuki i historii, którego nie sposób jednoznacznie zweryfikować zarówno w sensie artystycznym, jak i historycznym, towarzyszyły często wzruszenia i emocje stające się źródłem nowych sił pozwalających całemu narodowi przetrwać dziejowe kataklizmy a jednostkom ich indywidualne tragedie. Jest więc zrozumiałe, że »blizny« Jasnogórskiej Madonny, ten dokument gwałtu zadanego narodowej świętości, zajmują ważne miejsce w świadomości społecznej, także poza sferą działań twórczych. Z tego względu istotne znaczenie ma charakter cięć i sposób ich zadania; nie jest bowiem obojętna dla uczuciowego zaangażowania autentyczność przedmiotu czci.

Duże zainteresowanie budzi aktualny stan »blizn«. Cały szereg zapytań kierowano pod adresem Komisji Konserwatorskiej (mającej bezpośredni dostęp do jasnogórskiego wizerunku), czy nie ulegają one zmianom mogącym sprawić wrażenie wydłużania się? Odpowiedź jest jednoznaczna. Nic takiego nie dzieje się na powierzchni obrazu co w najmniejszym stopniu wpłynęłoby na zmianę »blizn«. Zaobserwowane różnice mogą być spowodowane niewielkimi zmianami oświetlenia skierowanego pod nieco innym kątem na nierówności powierzchni malowidła lub jego oczyszczeniem po dłuższym okresie osiadania pyłu i kurzu. Takie oczyszczenie zwiększa czytelność całego wizerunku, a więc także czterech »blizn«, które stają się nieco wyraźniejsze i lepiej widoczne. Dotyczy to zwłaszcza dwóch nacięć krótszych, przekreślających w ciemnych partiach szyi pozostałe, dłuższe, schodzą od połowy wysokości nosa skośnie w dół aż do szat Madonny.

W miejscu tym należy zaznaczyć, iż »blizny« nigdy nie były w pełni widoczne na całej długości. Czytelność zapewnia im bowiem podkreślenie kolorem czerwonym biegnącym tylko poprzez policzek i szyję. Pozostawione bez zamalowania, poniżej tych fragmentów karnacji podążają wszakże dalej; przecinają galon pod szyją oraz na płaszczu i skręcając lekko w stronę lewą (od patrzącego) urywają się na granicy ubytku dawnej farby. Ubytek ten, później wypełniony, powstał wzdłuż spoiny między deskami podłoża rozłamanego na trzy części podczas napadu na Jasną Górę w 1430 r. Niezamalowane fragmenty wskazują na wcześniejsze zaistnienie »blizn« niezależnie od decyzji późniejszego podkreślenia czerwienią, którą (pomijając szaty) wprowadzono tylko na przeciętą karnację, aby zaakcentować kolorem krwi dramatyzm dokonanego sacrilegium. Podkreślenie tego faktu ma istotne znaczenie dla sprecyzowania sytuacji w jakiej »blizny« powstały, bowiem kilkanaście lat temu zakwestionowano wiarygodność tradycyjnego przekazu o uszkodzeniach wizerunku jasnogórskiego, jakie wg Długosza zaistniały podczas napadu na klasztor w 1430 roku*. Pomijając szczegóły, nowa wersja powstania »blizn« zakładała, że są one wynikiem zamierzonego i przez twórcę lub renowatora wykonanego zadrapania na namalowanym wcześniej obliczu Matki Bożej, co miało go upodobnić do dawniejszego, obecnie jeszcze nie zidentyfikowanego pierwowzoru, który też miał pewne »blizny«. Zainspirować takie działania mogły cieszące się w średniowieczu popularnością legendy o cudownych, zranionych obrazach, pochodzące jeszcze z okresu ikonoklazmu. Dowodem powyższego twierdzenia ma być informacja zawarta w najstarszym (przed 1430 r.) tekście dotyczącym cudownego obrazu (»Translatio Tabulae...«), gdzie jest mowa o wcześniejszym jego uszkodzeniu. W świetle tego dokumentu wersja Długosza miałaby stanowić tylko świadomą manipulację faktami w celu zaktualizowania dawniejszego sacrilegium i przeniesienia odpowiedzialności za nie na współczesnych mu rabusiów-husytów.

Pomijając cały szereg zastrzeżeń natury technologicznej, kwestionujących możliwość wykonania blizn opisywanym wyżej sposobem przez średniowiecznego malarza zobowiązanego do rygorystycznego przestrzegania kanonów warsztatowych, warto powrócić do wspomnianej już, niezgodnej z podkreśleniem czerwienią długości cięć na policzku Matki Bożej. Gdyby wykonane były one nie żywiołowo, podczas napadu, lecz w pełni świadomie, ich długość odpowiadałaby zamierzonej wersji kolorowej, nie mówiąc już o zupełnie innym charakterze kreski. W ogóle budzić może zastrzeżenie sens zadrapań zakrytych później przez pomalowanie, które można było wykonać i bez nich, jeśli tylko chodziło o zaakcentowanie legendy. Poza "bliznami", na powierzchni najstarszych partii malowidła naliczono jeszcze 25 różnego rodzaju zadrapań i nacięć będących świadectwem dokonanego rabunku. Wymieniona liczba odnosi się tylko do najlepiej widocznych na rentgenogramie. W rzeczywistości jest znacznie większa. Wszystkie te uszkodzenia, tak jak i cięcia na policzku, mają charakter żywiołowy, a żywiołowość ta jest zupełnie niezgodna z aktem twórczym, zwłaszcza pojmowanym na sposób średniowieczny; mieści się natomiast bez reszty w kategoriach wandalizmu, którego analogiczne przykłady w odniesieniu do dzieł sztuki można, niestety, łatwo znaleźć.

Z uwagi na sytuacje w jakiej powstawały »blizny« nie można zupełnie wykluczyć przypadkowego zarysowania twarzy Matki Bożej podczas rabowania srebrnych blach zdobiących obraz. Z charakteru cięć wnioskować jednak można, iż stanowiły akt nienawiści oraz zadane były celowo bronią lekką i ostrą, jaką sugeruje ich forma, a nie mieczem, jak niewłaściwie tłumaczony bywa przekaz Długosza. Już później, gdy sklejono rozłamane na trzy części podłoże oraz dokonano uzupełnień malowidła, retuszując przy tym liczne jego zadrapania, cięcia na twarzy pozostawiono na pamiątkę i dokument zaistniałego sacrilegium, potęgując ich wizualne działanie przez podkreślenie kolorem krwi. Źródła tej właśnie decyzji zachowania autentycznego śladu obrazoburczego ciosu - należy upatrywać w dawnych legendach o zranionych cudownych obrazach.

Nie należy przy tym łączyć wątków uszkodzenia wizerunku z dwóch różnych przekazów: »Translatio Tabulae...« i zapisu Długosza dotyczącego 1430 roku. Omawiają one bowiem dwie zupełnie różne sprawy: ugodzenie obrazu strzałą tatarską i przecięcie oblicza Maryi ostrzem. Odrębność tych dwóch najstarszych informacji potwierdzają następujące po nich, kolejne przekazy wymieniające osobno, i osobno opisujące, dwa różne przypadki uszkodzeń. Wszystkie te opisy znajdują potwierdzenie w samej materii cudownego obrazu. Poza omówionymi już cięciami na obliczu Matki Bożej, na Jej szyi, po prawej (od patrzącego) stronie, znajduje się dość rozległy ubytek i zagłębienie, które może odpowiadać najstarszej informacji (»Translatio Tabulae...«) o strzale, potwierdzanej także przez późniejsze przekazy. Według tej informacji miejsce gdzie utkwiła strzała Władysław Opolczyk «... kazał złączyć i przycisnąć płytkami zdobiącego złota, tudzież drogimi kamieniami...«. Na policzku Madonny brak jakichkolwiek śladów tego rodzaju dekoracji, co wyłącza Jej twarz z historii o strzale. Na szyi taka dekoracja, szczególnie w partii galonu, mogła być wykonana, a duży ubytek dawnego malowidła w tym miejscu jest pewnie pozostałością po wyrwaniu drogich kamieni w 1430 roku. Warto to podkreślić, iż »złączenie rany zadanej obrazowi« wykonane na rozkaz Władysława Opolczyka uznać należy za najstarszy zabieg konserwatorski jaki został udokumentowany w historii Madonny Jasnogórskiej, jeszcze XIV-wieczny, gdyż zrealizowany przed przybyciem wizerunku na Jasną Górę w 1382 roku. Jest wielce prawdopodobne, iż zastosowanie podczas tego zabiegu »złotych płytek« - laminis aurea, to po prostu zwykłe uzupełnienie płatkami złota uszkodzonego, pozłacanego galonu na szyi Matki Bożej, gdzie są wspomniane już ślady ubytków i napraw.

Uszkodzenie malowidła, a może jeszcze bardziej fakt udekorowania uszkodzonego miejsca, potwierdza tezę, że obraz przybył do Częstochowy już w opinii »zranionego«. Istnienie dawnych legend mówiących o takich faktach było więc raczej znane w kręgu osób zainteresowanych powstaniem jasnogórskiego sanktuarium. Ich znajomość i właściwa ocena nie były mniejsze pół wieku później, gdy w 1430 roku napadnięto na klasztor, cudowny obraz ograbiono i połamano a policzek Maryi pocięto. Nic więc dziwnego, że reakcją na to sacrilegium była bardzo racjonalna zmiana dawnego, martyrologicznego atrybutu, z którym wizerunek pojawił się w Częstochowie, nie świeżej daty, absolutnie prawdziwy i jakże w dobie husytyzmu aktualny. Poza tym ładunek dramatyzmu jaki zawierał w sobie akt bezpośredniej napaści i celowego zadania ciosu był nieporównanie większy niż przypadkowe ugodzenie strzałą. Dlatego pewnie cięcia, podkreślone podczas renowacji kolorem krwi, zupełnie zdominowały dawne »zranienie« szyi, pozbawione zresztą podczas rabunku cennych kamieni z ozdoby Władysława Opolczyka. Pamięć o strzale powoli zanikała. Przechowywały ją już tylko kolejne opisy dziejów cudownego obrazu, dzięki którym nie zaniknęła zupełnie pod napływem nowych spraw, których »znakiem i wykładnią stały się blizny«.

Do bardziej istotnych tego rodzaju spraw należały niewątpliwie napięcia religijne w sąsiednich Czechach, nie pozostające bez wpływu na pogłębienie tradycyjnie już silnego kultu Matki Bożej w Polsce. Sacrilegium 1430 roku, kojarzone z ruchami husyckimi, spotęgowało emocjonalne więzi narodu z Jasną Górą, czyniąc z niej nader wrażliwe miejsce w świadomości Polaków. I takim wrażliwym miejscem pozostała do dziś, czego dowodem przytoczone na wstępie fragmenty poezji będącej przecież najlepszym odbiciem tego jak czuje i co pragnie naród. Wiersze te zawierają pragnienia całych pokoleń wpatrzonych z tą samą nadzieją w to jedno okaleczone przez złość oblicze. A jego blizny bywają częstokroć istotnie wydłużone ponad miarę; przenikają nawet poprzez nasze serca, lecz najczęściej dzieje się tak, niestety, za naszą sprawą. Jedyne na ten stan remedium, zadumać się nad obliczem Marii, tak jak czyni to Wacław Oszajca:

Matko
smutnymi oczami
twarzą pociętą
napiętnowaną
zza czarnego werniksu
próbujesz mi coś powiedzieć
co Matko...«

Wojciech Kurpik Warszawa

* Problemy poruszone w artykule przybliżyć może Czytelnikowi lektura następujących pozycji:
S. J. Różej, ZP (opracowanie), Panno Święta co Jasnej bronisz Góry. Antologia polskiej twórczości poetyckiej o Matce Bożej Jasnogórskiej, 1982; R. Kozłowski, Historia obrazu jasnogórskiego w świetle badań technologicznych i artystyczno-formalnych, W.: Roczniki Humanistyczne KUL XX zeszyt 5, 1955; E. Śnieżyńska-Stolot, Geneza, styl i historia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, W: Folia Historiae Artium IX. 1973; Z. Rozanow, Analiza dotychczasowych badań artystyczno-formalnych nad obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, W: Roczniki Historii Sztuki X, 1974; H. Kowalewicz (opracowanie), Najstarsze historie o częstochowskim obrazie Panny Maryi XV i XVI wiek. 1983; A. Różycka-Bryzek, J. Gadomski, Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w świetle badań historii sztuki, W: Studia Claromontana 5.1984.

tekst opublikowany w: Tyś wielką chlubą naszego narodu, Pr. zb. pod red. o. Kostancjusza Kunza, OSPPE. Częstochowa-Jasna Góra 1991,s. 428-433.

*

CO MÓWI ZRANIONE OBLICZE MATKI BOŻEJ JASNOGÓRSKIEJ?

Wieść o napadzie na Jasną Górę 16 IV 1430 r. zaszokowała współczesnych. Król Jagiełło - jak podaje Długosz był bliski rozpoczęcia w związku z tym zajściem kroków wojennych, gdy podejrzenie padło na śląskoczeskich husytów.

Rozgłos i wota zwabiły rabusiów, nastąpiło wówczas sprofanowanie i zniszczenie Obrazu Matki Boskiej, który wyrwany z ołtarza, wyniesiony został przed kaplicę i porąbany szablami, a na koniec przebity mieczem. Napaści dokonali husyci z pogranicza Czech i Moraw, przewodził im zaś kniaź wołyński Fedor (Fryderyk) Ostrowski oraz dwaj polscy szlachcice, Jakub Nadobny z Rogowa herbu Działosza i Jan Kuropatwa z Łańcuchowa herbu Śreniawa.

Z pozoru napad ten miał charakter wyłącznie zajścia religijnego, musimy jednak pamiętać, iż miał on również swoje podłoże polityczne, gdyż książę wołyński pozostawał wówczas w bliskich kontaktach z wielkim księciem litewskim Witoldem, a później jego następcą Świdrygiełłą. Wiedli oni w tym czasie ostry spór z Jagiełłą w sprawie korony litewskiej. Przypuszczać więc można, iż motywem napadu była chęć wszczęcia zamieszek politycznych, chociaż cele rabunkowe też nie były obce rabusiom.

W takich okolicznościach i z takich motywów cięte Oblicze Matki Bożej Częstochowskiej wskazuje jak Obraz od samego początku był równocześnie blisko spraw państwowych i jak głęboko był z nimi związany. Maryja której ofiarę ze swego serca złożyła królowa Jadwiga wybierając Jagiełłę, aby Litwie zanieść krzyż - chrzest i z tego wypływające braterstwo teraz nie stała się okazją podziału, ale wprost przeciwnie w jeszcze pełniejszym stopniu stała się źródłem jedności, bo ruch pielgrzymkowy wzmógł się zdecydowanie ze wszystkich stron i stanów nie tylko z kraju.

Zniszczony Obraz przewieziono wkrótce do Krakowa, gdzie poddano Go zupełnie wyjątkowym, jak na średniowieczne czasy zabiegom konserwatorskim. Z ówczesnych tekstów dowiadujemy się, że Obraz Matki Boskiej został wystawiony w ratuszu krakowskim i powierzony opiece Rady Miejskiej. Tam też odbyła się jego konserwacja. I tu natrafimy na ciekawy ślad. Wydaje się bowiem, że przyczyną umieszczenia obrazu w ratuszu była decyzja o przeprowadzeniu procesu sądowego przeciw obrazoburcom. W tym sensie święty wizerunek był więc nie tylko rodzajem dowodu rzeczowego, ale jakby oskarżycielem, zgodnie z rozumieniem prawa w średniowieczu. Samo malowidło było w poważnym stopniu zniszczone, okoliczności zaś jego naprawy - zagadkowe. Teksty podają, że najpierw próbowali je naprawić malarze ruscy, pracujący na dworze Jagiełły. Mimo że aż trzykrotnie nakładali w zniszczonych miejscach farbę, za każdym razem zastawali ją nazajutrz »spływającą z obrazu«. »Nie dawały się cięcia i rany zamalować« powiada tekst paulińskiego pisarza z początku XVI w. Risiniusa (Piotra z Rozprzy). Wówczas Jagiełło kazał sprowadzić malarzy cesarskich, zapewne z kręgu dworu habsburskiego, prawdopodobnie z pochodzenia Czechów. Dworując sobie z nieudolności poprzedników, próbowali i oni swojej sztuki dwa razy. Bez rezultatu. Dopiero za trzecim razem - jak mówi legenda - obraz udało się odnowić po czym został przyozdobiony przez króla Jagiełłę kosztownościami, pozłocistymi blachami i uroczyście odniesiony na Jasną Górę (1434 r.).

Obraz - jego religijne działanie i obiektywna religijna treść

Matka Najświętsza jest Siostrą każdego z nas. Z ziemi wzięta z rodziców, uczyła się, pracowała, cierpiała i radowała się na ziemi.

A że Bóg ją wybrał i wyróżnił, że Jej troski, Jej myśli, Jej życie zogniskowało się na tym wyjątkowym, jedynym Synu, Jezusie Zbawicielu, to była czysta łaska Boga Najwyższego. Ale wierność bezwzględna łasce Bożej, hojność Boga wobec Niej sprawiły, że jeślibyśmy wysilili nasze serca i użyli całej wiary, jaką Bóg nam dał, wtedy przeżywamy to, że Ona dotknęła jakby granicy Boga. Są to wyrażenia świętych, określenia Papieży, że Jej świętość, Jej bliskość i związek z Bogiem przekracza wszystko cokolwiek można pomyśleć i zrozumieć. I dlatego Obraz Jasnogórski, Obraz Maryi z Dzieciątkiem zawiera w sobie taki ładunek Bożej Obecności, piękna Bożego, Bożego Majestatu i dobroci Bożej.

W tym układzie Matki i Dzieciątka znajdujemy jakby najczystsze źródło, z którego człowiek może czerpać obecność Bożą, gdzie możemy przeżywać spotkanie z Jezusem i gdzie Eucharystia, Słowa Pisma Świętego nabierają jak gdyby jakiejś dodatkowej skuteczności. Obraz uderza swoim majestatem, ujawnia tę odrębność Maryi od nas, grzeszników, ale Obraz przyciąga i otwiera na miłość serca.

Cięcia na twarzy zdają się ośmielać: nie jestem niedostępną Cudotwórczynią, dotknęły mnie ręce grzeszników ale nie rań mojego Syna niewiernością - grzechami.

W jubileuszowych latach zranione Oblicze zdaje się mówić -nie rań mnie swoim materializmem praktycznym (konsumpcyjnym stylem życia); nie bój się politycznego ateizmu, pokonuj go na drodze wierności Chrystusowi obecnemu w Twoim życiu; angażuj się w obronę wartości, które są mocą narodu - a w ten sposób najpełniej wyrazisz dziękczynienie za moją obecność także z tymi, którzy ranią moje Oblicze.

O. Zachariasz S. Jabłoński, OSPPE

tekst opublikowany w: Tyś wielką chlubą naszego narodu, Pr. zb. pod red. o. Kostancjusza Kunza, OSPPE. Częstochowa-Jasna Góra 1991, s.434-436.
art. ze strony: http://www.jasnagora.com
Nic nie jest niczyje bo wszystko jest Boga.
Avatar użytkownika
Krzysztof
 
Posty: 365
Dołączył(a): 14 wrz 2013, o 18:58
Lokalizacja: Polska

Re: Obraz Matki Bożej Jasnogórskiej

Postprzez Masza » 13 lis 2013, o 22:22

Wspaniałe opracowanie, dostaliśmy prawdziwe kompendium wiedzy na temat obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Prosiłabym osoby, które mają podobne opracowania do podzielenia się, bo ja niestety jeszcze niczego takiego nie znalazłam...
"Twoje życie staje się lepsze tylko, kiedy Ty stajesz się lepszym.- Brian Tracy"
Najlepsze podobrazie, w niskiej cenie
Masza
 
Posty: 4
Dołączył(a): 4 lis 2013, o 20:47


Powrót do Teologia i symbolika poszczególnych ikon

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość